Problematyczna kocia miłość

Ostatnio w Internecie przeczytałam artykuł na temat kotów. I nie ukrywam, że zrobiło mi się smutno. Główna przesłanka mówiła o tym, że koty przytulają się tylko wtedy, kiedy są głodne. Ewentualnie mogą szukać ciepła u boku właściciela i traktować go jak swój prywatny grzejnik. Nic bardziej mylnego.

Tak, jestem kociarą. Tak, mam kota. I pewnie wszyscy przeciwnicy mruczków machną teraz ręką i pomyślą, że przesadzam, widząc w moim kocie coś więcej, niż tylko cztery łapy i ogon. Jak wiadomo, koty słyną z niezależności i dystansu do właściciela. Panuje powszechny stereotyp, że nie przywiązują się zbyt mocno do swojego pana i raczej nie okazują uczuć. Czy w takim razie koty są w ogóle zdolne do jakiejkolwiek miłości, czy są po prostu miłe, bo zapewniamy im jedzenie?



Zawsze uważałam, że życie byłoby o wiele prostsze, gdyby ludzie zaczęli ze sobą rozmawiać. Koty nie mają problemów z komunikacją. Otwarcie wyrażają strach i złość, ale także zadowolenie i euforię. Kiedy dostaną jedzenie, które im nie smakuje lub kiedy żwirek w kuwecie nie będzie wystarczająco świeży, bez skrupułów nasikają ci na łóżko albo zrzucą parę rzeczy z komody. To normalne. Całe szczęście, że domowe koty nie są nieszczęśliwe przez całe swoje życie. W przeciwnym wypadku, światu groziłby Koci Armagedon!

W takim razie, skąd wiadomo, że twój kot cię kocha? Mruczki okazują uczucia na wiele różnych sposobów. Posłużę się przykładem Weny – mojej 2-letniej kotki. Gdyby ktoś jeszcze parę lat temu powiedział mi, że będę miała kota, nie uwierzyłabym. Może nie byłam przeciwniczką tych czworonogów, ale na pewno nie darzyłam ich zbytnią sympatią. Mówiło się bowiem, że koty są wyniosłe, a ludzi mają za nic. Okazało się, że potrafią przywiązać się o człowieka i obdarzyć go zaufaniem. Są wówczas nawet bardziej przyjazne dla ludzi, niż wobec przedstawicieli własnego gatunku. A jeśli nie wszystkie koty, to moja Wena na pewno.

Otóż, pewnego lipcowego dnia pomyślałam o tym, że chciałabym mieć kota. I tą myślą zadziwiłam samą siebie. Marzenie ziściło się w ciągu kilku dni. Po moim domu biegały cztery śnieżnobiałe łapy. Na początku w sumie więcej spały, niż biegały, bo przygarnęłam Wenę, jak miała zaledwie 3 tygodnie. I nigdy nie żałowałam tej decyzji.

Ale ile się wtedy nasłuchałam… że kot to niepotrzebny wydatek, że na pewno nasika mi do butów, że będzie gryźć i uciekać. Co dostałam w zamian? Kompana, który wstawał razem ze mną o 3 w nocy, gdy musiałam szykować się do pracy. Siedział na pralce i pilnowałmnie, mimo tego że kleiły mu się oczy. Przyjaciela, który kładł się na mnie, kiedy od kilku dni niemiłosiernie bolał mnie brzuch. Obejmował łapami moją szyję i mruczał, a ból stopniowo przechodził. Towarzysza podróży, który wielokrotnie przemierzał ze mną Polskę, siedząc na oparciu fotela w PKP. Razem przeżywaliśmy wszystkie opóźnienia pociągów.

Dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że kocia miłość istnieje. Tkwi w najdrobniejszych szczegółach: w ruchach, spojrzeniu, miauczeniu. Trzeba tylko umieć patrzeć. Zupełnie jak w życiu. Koty tworzą specyficzne więzi z ludźmi. Potrzebują jednak dużo uwagi, by czuć się bezpiecznie. Stają się także, w pewnym sensie, panami naszego życia. Nie umiem już, będąc w hipermarkecie, nie spojrzeć na przysmaki dla kotów i nie kupić chociażby jednej małej paczuszki. A kiedy Wena sadowi się na moich kolanach, przybija mi czółko albo zasypia obok, jestem dumna z tego niewątpliwego wyróżnienia.

Zdaję sobie sprawę z tego, że łączy nas bardzo specyficzna, wyjątkowa relacja. A może po prostu chcę w to wierzyć. Tak czy siak, nie wyobrażam sobie życia bez mojego czworonoga i wszystkim ludziom, cierpiącym na bezsenność polecam zaopatrzenie się w kota. Kot jest najlepszym lekiem. Na bezsenność. Na smutek. Na wszystko. Lepszym, niż Lorafen i Prozac, naprawdę.

Wredne stworzenie – chyba taką łatkę ludzie przyczepili kotom. Wydaje mi się, że problem tkwi w nieumiejętności poprawnego interpretowania ich zachowań i reakcji. Często mruczki traktują nas jak członków kociej społeczności. Dlatego też na kocią miłość trzeba sobie zasłużyć. Koty są stworzeniami inteligentnymi i to właśnie swoboda i zrozumienie, które im dajemy, najbardziej nas do siebie zbliża.

A czasami niektórym brakuje cierpliwości… Bo kot nasika. Bo rozbije ulubiony kubek. Bo nie chce się przytulać. Zwierzę zawsze jest dobrym pretekstem, kiedy coś człowiekowi nie wyjdzie. Jest bezbronne. Dlatego, kiedy słyszę słowa: przestań, to tylko kot, myślę o tym, jak wiele tracą ci, którzy traktują zwierzęta jak chodzące worki na jedzenie.

Hermann Hesse, niemiecki prozaik w Wilku stepowym pisał: (...) Przyjrzyj się jakiemukolwiek zwierzęciu, kotu, psu, ptakowi (…) Zobaczysz, że one wszystkie są prawdziwe, że żadne nie jest zakłopotane, każde wie, co ma robić i jak się zachować. Nie chcą imponować. Żadnej komedii. Są takie, jakie są, jak kamienie i kwiaty albo jak gwiazdy na niebie.

I miał rację. Bo kocia miłość może i jest problematyczna, ale na pewno jest prawdziwa.

JB

Trwa ładowanie komentarzy...