"Nietolerowani, odrzuceni, wyklęci" - trzy słowa o LGBT

Trójmiejski Marsz Równości 2015
Trójmiejski Marsz Równości 2015
Mój ostatni artykuł dotyczący spotu KPH i sytuacji osób homoseksualnych w Polsce wywołał niemałą burzę na forum. Część z Was zarzuciła mi myślenie stereotypami, poetycką egzaltację, a nawet propagandowy charakter mojego bloga. Odwoływaliście się też do kodeksu karnego i domagaliście się statystyk.

(Gdyby ktoś chciał sięgnąć pamięcią wstecz lub przeczytać artykuł po raz pierwszy, zapraszam: Nienawiść Polaków do homo-rodaków)

Zaczęłam się zastanawiać, skąd wzięła się owa dociekliwość. Czy stąd, że temat homoseksualizmu w Polsce jest po prostu gorący i drażliwy? Czy dlatego, że wciąż są w naszym kraju osoby, które nie potrafią uwierzyć w to, że lesbijka jest lesbijką, a nie heteroseksualną dziewczyną znudzoną mężczyznami?

Nie mogę pozostać bierna i obarczyć Wątpiących moim milczeniem. Pomyślałam przez chwilę, że może to ja jestem w błędzie? Postanowiłam więc sięgnąć po żywe dowody, które w moim mniemaniu, są o wiele ważniejsze od statystyk. Co zrobiłam? Po prostu porozmawiałam z moimi znajomymi LGBT.

Ograniczyłam się do pięciu pytań:

1. Czy doświadczyłeś/aś przemocy fizycznej lub psychicznej, której powodem była Twoja orientacja seksualna?
2. Jak reagują ludzie, kiedy idziesz ze swoim partnerem/partnerką za rękę?
3. Czy boisz się okazywania uczuć w miejscach publicznych? Dlaczego?
4. Czy czujesz się gorszy z powodu swojej orientacji seksualnej? Dlaczego?
5. Jak opisałbyś w trzech słowach sytuację ludzi LGBT w Polsce?

Pytania z pozoru proste. Bo co może być dziwnego w chodzeniu ze swoim partnerem/partnerką za rękę? I czemu ktokolwiek miałby nas z tego powodu przezywać lub bić? A jednak.

Co drażni heteryka?

Z zebranych odpowiedzi wynika, że osoby homoseksualne zdecydowanie częściej doświadczają przemocy psychicznej, niż fizycznej:

Karolina: Dotyka mnie jasne wyrażenie braku akceptacji, jednakże jako człowiek rozumny przyjmuję to na klatę i nie zmuszam nikogo do wielbienia mnie przez to, że jestem homoseksualna.

Rafał: Zdarzały mi się sytuacje, że niektóre osoby wykrzykiwały za mną w miejscach publicznych wulgarne określenia, takie jak pedał, ciota czy kur**. Wydaje mi się, że przyczyną takiego zachowania mógł być mój ubiór, który ich drażnił. Nie ubieram się kontrowersyjnie, ale lubię dbać o siebie. Najwyraźniej to im się nie spodobało.

Racja. Przecież jesteśmy głupi, zarażamy wirusem HIV nawet przez Facebooka, na pewno bierzemy narkotyki i mamy miliony drugich połówek. Nie możemy mieć za drogich perfum. Nie możemy ubierać niebieskich skarpetek w różowe flamingi. Nie możemy nosić spodni z krokiem...

No, dobra. Możemy. Tylko z każdej strony osacza nas para oczu. Surowa, trochę nami obrzydzona.

Co się dzieje, kiedy gej trzyma geja za rękę?

Wyobrażacie sobie, że macie prawie 30 lat, a nigdy nie chodziliście z ukochaną osobą za rękę? Na pewno doskonale zna to Piotr:

- Nie wiem jak reagują ludzie, bo nigdy nie chodziłem z moim partnerem za rękę w miejscu publicznym.

Co się dzieje, jeśli zdobędziemy się na odwagę i okażemy sobie odrobinę czułości?

Rafał: Pamiętam sytuację, kiedy trzymałem się za rękę z moim partnerem w kinie. Były Walentynki i wówczas sporo par wybierało się na randki właśnie w to miejsce. Niestety, nie mogliśmy się odpędzić od wścibskich spojrzeń innych osób, które z niesmakiem na nas patrzyły. Potem na spacerze minął nas starszy mężczyzna. Odszedł kilka metrów, po czym odwrócił się i zaczął nas wyzywać: "kur**, spier***** mi stąd! Je**** cioty". Mój partner chwycił mnie za rękę i uciekliśmy. Pamiętam jeszcze wizytę w znanej restauracji Sphinx, w której byliśmy na obiedzie. Kelner zauważył najwidoczniej to, kim dla siebie jesteśmy, bo był potem bardzo wobec nas nieuprzejmy.

Gej zawsze jest sensacją. Jak obcy, dopiero co odkryty gatunek żuka. Chwilę popatrzymy, ale nie dotkniemy. Jesteśmy ciekawi, ale nie zabierzemy go do domu. Nie zrobimy mu mieszkanka w pudełku od zapałek. Zostawimy go biednego, leżącego na plecach z nóżkami do góry, ominiemy, zapomnimy. Albo zdepczemy. Bo przecież nie każdy lubi owady.

Kochajcie się w domach

Większość z zapytanych przeze mnie osób otwarcie przyznaje, że boi się okazywać uczucia w miejscach publicznych. Często stykamy się ze zdaniem: Kochajcie się w domu, a nie na ulicach. I tutaj pojawia się moje pytanie: Dlaczego? Jakoś nikt się nie krzywi, kiedy widzi całującą się parę w konfiguracji kobieta-mężczyzna.

Robimy jednak małe kroczki wprzód. Boimy się mniej. Jesteśmy coraz bardziej śmiali. Pozwalamy sobie na małe gesty, uczucia. Chcemy być szczęśliwi.

Rafał: Kiedyś bardziej się tego bałem. Teraz mniej. Staram się po prostu nie patrzeć na ludzi z otoczenia, które nota bene staje się coraz bardziej tolerancyjne. To partner jest dla mnie najważniejszy, a nie opinia innych ludzi. Nikomu nie robimy krzywdy tym, że okazujemy sobie uczucia, które przecież każdy ma prawo wyrażać.

I o to właśnie chodzi. O zmianę myślenia. O to, żeby ojciec geja nie życzył mu dziesiąty rok z rzędu fajnej dziewczyny. O to, żeby kochająca, inteligentna partnerka córki była w oczach rodziców lepsza, niż byle jaki facet kat-alkoholik. A ja? Ja chciałabym żeby w końcu ktoś mnie zapytał, czy mam kogoś, a nie jęczał, że od 20 lat nie mam chłopaka. Przepraszam, nigdy nie będę go mieć.

Czy czujemy się gorsi?

Karolina: Nie. Inny nie znaczy gorszy. Ja się czuję dobrze, a to chyba najważniejsze.

Rafał: Moi przyjaciele, znajomi i rodzina dają mi, na szczęście, do zrozumienia, że moja orientacja seksualna nie sprawia, że mam czuć się inny, gorszy. Wręcz przeciwnie. Dzięki ich wyrozumiałości i otwartości, wiem, że nie ma to dla nich znaczenia i akceptują mnie takiego jakim jestem. Nie mogę, niestety, powiedzieć za dużo pozytywnego o Państwie, które traktuje mnie i całą społeczność LGBT w gorszy sposób. Przykład? Brak chęci uregulowania kwestii związków partnerskich.

Piotr: Nie czuję się gorszy z powodu bycia gejem.

Dlaczego nie zapytałam, czy czujemy się lepsi? Przecież każdy z nas jest człowiekiem. Każdy z nas ma 32 zęby, 20 palców i mózg o pojemności 2,5 petabajta. Każdy z nas oddycha, wydala i pochłania jedzenie. Nie zapytałam, bo wiem, jak trudny bój musiał stoczyć każdy homoseksualista ze sobą samym. Bo wcale nie jest łatwo czuć się dobrze i akceptować siebie, kiedy słyszysz dookoła głosy: Jesteś chory, obrzydliwy, idź się leczyć. Nawet jeśli o tym nie mówimy.

LGBT w trzech słowach

I teraz najciekawsze, moim zdaniem, pytanie. Trzy magiczne słowa opisujące sytuację ludzi LGBT w Polsce.

Karolina: Idą na śmierć.

Piotr: Ciężko być gejem.

Marcin: Ogólnie mamy przesrane.

Kasia*: Nietolerowani, odrzuceni, wyklęci.

To przeraża. I z pewnością nie wymaga komentarza.

A my...

Jesteśmy trochę jak dzieci. Musimy uczyć się życia na nowo. Życia po coming oucie. Wtedy przestajemy oszukiwać siebie. Przyznajemy otwarcie: Jestem gejem. Jestem lesbijką. Ale to wiele nie zmienia. Czasem nawet pogarsza sytuację. Mamy po dwadzieścia, trzydzieści lat. Czujemy się jak zaszczute zwierzęta. Trzymamy się za ręce pod stołem. Całujemy za rogiem. Po raz kolejny pytam: Dlaczego? Nie domagamy się przecież pomnika przed Pałacem Prezydenckim i specjalnych miejsc parkingowych w kolorach tęczy. Chcemy po prostu kochać. I mieć święty spokój.

* imię zmienione; rozmówca chciał zachować anonimowość

JB
Trwa ładowanie komentarzy...