Halber, moja miłość

Jakiś czas temu wpadłam na pomysł stworzenia listy książek, które warto przeczytać (oczywiście, w mojej subiektywnej ocenie). Bo przecież są wakacje. Bo teoretycznie powinniśmy mieć trochę więcej czasu na czytanie. Bo dużo podróżujemy, więc czemu by nie zabrać książki ze sobą. Ale po chwili uświadomiłam sobie, że ja po prostu kocham książki. A o ich fenomenie mogłabym prawić bez końca.

Krótka historia artykułu, który nie powstał

Owszem, zaczęłam kolekcjonować, zbierać, pisać.

10 książek, które zmienią Twoje życie.

A potem:

8 książek, które zmienią Twoje życie.

Bo uznałam liczbę 10 za zbyt oklepaną.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że pisanie artykułu zaczęłam od Małgorzaty Halber. Może gdybym zostawiła tę pozycję na koniec, skończyłabym pisanie zaplanowanego wcześniej artykułu. Ale zabił mnie absolutny fenomen owej Pani.

Halber, moja miłość

Najgorszy człowiek na świecie to debiut Małgorzaty Halber – znanej dziennikarki i prezenterki, nazywanej polską Charlotte Roche. Na pewno ją kojarzycie, jeśli za dzieciaka oglądaliście Vivę.



Kiedy książka Halber pojawiła się w księgarniach, od razu przykuła moje zainteresowanie. Okładka i tytuł. Niby nie są najważniejsze, a jednak odgrywają ogromną rolę: znacznie wpływają na wybory czytelników. Biały kot i lustro w kompilacji z tytułem, z pozoru banalnym, pobudziły moje myśli. Pomyślałam: Muszę mieć tę książkę. I mam. Przeczytałam. Właściwie pochłonęłam ją w niecałe trzy dni.



Krystyna

Główną bohaterką jest Krystyna – 30-letnia prezenterka telewizyjna, z pozoru przebojowa imprezowiczka i dusza towarzystwa. Nikt jednak nie wie, że tak naprawdę Krystyna ma problemy ze sobą, boi się ludzi, nie wie jak z nimi rozmawiać. Wcześnie, bo w wieku 14 lat, znajduje na to lekarstwo: mały drink przed pracą, wino na imprezie, 3 piwa po stresującym dniu… dodają jej odwagi. Krystyna pije ze znajomymi z pracy, pije ze swoim chłopakiem, pije sama.

Ale kiedy zbliżają się jej 30 urodziny, zaczyna się zastanawiać, czy to, co robi, jest dobre. Nie chce tak żyć. Nie chce już dłużej uciekać. Dochodzi do wniosku, że tak naprawdę, nie zna siebie. Postanawia się zmienić, przestać pić, wyleczyć umysł i ciało. Ale nikt jej w tym nie pomaga. Jeden kolega podsuwa pomysł: jak zaczniesz palić marihuanę, to odechce Ci się pić. To jednak zwiastuje kolejne kłopoty. Krystyna w pewnym momencie przyznaje się przed sobą do swoich nałogów. Mówi: Jestem alkoholiczką. Jestem narkomanką. Potem zaczyna się terapia: wzloty, upadki, rozstania i powroty. Królem życia jest alkohol, a królową marihuana.

Halber to nie tylko alkohol i narkotyki

Książka Małgorzaty Halber to nie tylko wstrząsająca relacja z walki z nałogiem. To opis czystego życia, w którym mały, zagubiony człowiek próbuje odnaleźć siebie. I może to jest w tym wszystkim najważniejsze. Halber stawia w całej Polsce porty USB. Żeby każdy mógł się podpiąć, podładować wewnętrzną energię. Wystarczy rzucić hasło: ZROZUMIENIE.

Halber zrobiła coś niesamowitego. Napisała książkę składającą się z miliona małych kawałków-problemów. Dlatego jest tak poczytna: każdy znajdzie siebie gdzieś w głębi tego chaosu. Ale to nie wszystko. Halber ma w sobie prawdę. Mogłabym nawet powiedzieć, że Halber jest prawdą. Dlaczego? Dlatego, że odważyła się opowiedzieć, tak naprawdę, swoją własną historię, chowając się za postacią Krystyny.



Czytajcie-chłońcie

Wierzę, że dzięki temu coming outowi, Małgosia pomogła naprawdę wielu osobom, zmobilizowała je do działania i udowodniła, że jeszcze nie wszystko stracone. Myślę, że nie trzeba być alkoholikiem, żeby zrozumieć i docenić wyjątkowość tej książki.

Halber wypełniła mnie po brzegi. Od tamtej pory wciąż sięgam po inne książki, ale żadna z nich nie jest... wystarczająca. Kiedy czytałam Najgorszego człowieka..., musiałam robić przerwy, bo czasami nie mogłam złapać oddechu. Myślałam: Cholera. Ona chyba pisze o mnie. I wcale nie miałam na myśli nałogów. A kiedy z prędkością światła przebrnęłam przez wszystkie strony, położyłam się i nie mogłam zasnąć do 4.

Dodam, że to nie jest dziewicze odkrywanie fenomenu książek. Czytam od dawna. Fascynuję się od dawna. Ale od dawna też nikt, tak jak Halber, nie rozłożył mnie na łopatki. Centralnie.

Dlatego... Cóż mogę zrobić? Serdecznie polecam ten wyjątkowo owocny debiut. Czytajcie, chłońcie. O ile w ogóle macie na to ochotę. Moim skromnym zdaniem, WARTO!

Podziękowania

Co do Pani, Pani Małgorzato H. Ukłony i podziękowania. Niecierpliwie czekam na kolejną dawkę... prawdziwych, niezapomnianych emocji. I dziękuję za te ostatnie dwa zdania. To najpiękniejsze zakończenie, jakie kiedykolwiek miałam okazję przeczytać.



Na koniec mała próbka:



A Wy? Słyszeliście już o Pani Halber? Czytaliście Najgorszego człowieka...?

JB
Trwa ładowanie komentarzy...